Menu główne Menu narzędzia

News - Wszystkie

Wyjątkowy dzień i piękno oceanu lodowego.

2015-03-08
Wyjątkowy dzień i piękno oceanu lodowego.

Tomasz Łopata.

8 marca to dzień specjalny, dzień piękniejszej strony świata, jedynej w swoim rodzaju, tej do której wzdychamy tu, w tym ponurym, 11-to osobowym męskim gronie, tej o której śnimy i marzymy na jawie - Dzień Kobiet! Tylko jak tu - na odległość - przekazać wszystko co czujemy?

Może najprościej: Wszystkim Naszym Paniom składamy serdeczne życzenia! ... by ich panowie szczęśliwie wrócili do domów. Naszym żonom, dziewczynom, mamom, teściowym, babciom, ciociom, córkom i wszystkim innym paniom i pannom - przesyłamy gorące całusy od całej załogi Selmy!! Możemy obiecać jedno - jak już wrócimy to... oj będzie się działo:)

 

Od kilku dni żeglujemy już po wolnym oceanie, chociaż cały czas musimy uważać na wcale częste góry lodowe i growlery. Czasami wśród mgły pojawiają się jak duchy gigantyczne góry lodowe, czasami trzeba ich wypatrywać w nocy, przez siekący po oczach "deszczolód". Jednak wciąż wracamy myślami jeszcze do rejsu po Morzu Rossa. W dniu kiedy wreszcie  przebyliśmy do końca barierę zamarzającego paku lodowego - dostaliśmy sporo maili i sms-ów: "Nareszcie"; "Uff"; "zdążyliście!". Wygląda na to, że nasi Bliscy i Przyjaciele bardziej przeżywali tę sytuację, niż my. Może z zewnątrz wyglądało to groźnie, bo faktycznie - za nami, właściwie dzień po opuszczeniu, Morze Rossa zaczęło całkiem zamarzać.

Ale jednak nasze decyzje były bardzo dobrze przemyślane. Oczywiście główna pochwała należy się skipperowi Piotrkowi, bo to on jest szefem i podejmuje wszystkie, szczególnie te strategiczne decyzje. Ale tak to planowaliśmy i przygotowywaliśmy się od 3 lat. Udało się dotknąć ściany lodu w Zatoce Wielorybów, wejść na Erebus i uciec zanim zamarzło najzimniejsze morze na naszej planecie. I o to właśnie chodziło. Najtrudniejsza nasza wyprawa osiągnęła, jak do tej pory, wszystkie założone cele. Nawet mieliśmy pewien zapas czasu, na wypadek gdyby słabo wiało i trzeba było płynąć na silniku, oraz na ewentualne sztormowanie. Tak właśnie było. Musieliśmy żeglować, sztormować, dawać sobie radę. Ale wiedzieliśmy, że możemy na sobie polegać, na naszym doświadczeniu i przygotowaniu i na zaufaniu w strategię kapitana.

Nie mówię, że nie obyło się bez emocji. Na pewno wszyscy odczuwali duże napięcie i każdy przeżywał to na swój sposób. Na przykład - moment gdy zamarzł pobór wody chłodzenia silnika był naprawdę stresujący. Gdy silnik - akurat bardzo potrzebny podczas odchodzenia od napierającego lodu - nagle zamilkł, twarze stężały i jakoś nikt nie miał ochoty na żarty. Ale byliśmy na to przygotowani, wiedzieliśmy, że może tak się zdarzyć i natychmiast wiedzieliśmy co robić - jak szybko odmrozić pobór wody, uruchomić silnik i popłynąć dalej.

Teraz nasz kurs codziennie przybliża nas do domu, do bliskich i tych wszystkich, którzy na nas czekają, żon, rodziców... To wspaniałe uczucie gdy mile szybko uciekają, co chwilę zmieniamy czas pokładowy, przechodząc kolejne strefy czasowe, a dziób ciągle skierowany jest na północny wschód. Ale jeszcze trochę drogi przed nami. Płyniemy bardzo blisko Antarktydy, wciąż poniżej 70. stopnia S. To bardzo skraca trasę i powoduje, że noc trwa krótko, ale za to dookoła mamy mnóstwo gór lodowych. Wczorajsze i dzisiejsze wachty przyniosły monumentalne widoki. Wczoraj naliczyliśmy osiemnaście dużych gór lodowych w ciągu pół godziny, w tym trzy gigantyczne stołowe. Do tego morze jest cały czas prawie gładkie. Długa oceaniczna fala nie wzrusza lodowych gigantów i stoją w niej jak ogromne, pierwotne konstrukcje, tworząc lodowe wieżowce i zamki. Każda innego kształtu, a kolory mają od jaskrawej bieli po głęboki błękit. Oczywiście nasz słoneczny operator światła wydobywa z nich czasami niespotykane kontrasty i lśnienia. Do tego dochodzi dymiące morze, ze srebrną, grubą, lejącą się kreską horyzontu. Monumentalne piękno, inne określenia nie pasują. Zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę bezmiar kompletnie pustego oceanu dookoła. Niewiarygodne, że są jeszcze takie miejsca na Ziemi i to tak ogromne. Bez żadnego śladu człowieka. Kompletny odjazd...

Z Selmy - coraz bliżej domu pozdrawiają:

Piotr, Jacek, Wifi, Damian, Leon, Artur, Tomek, Duszan, Kris, Krzysiek i Luby.

opr. JJC.

 

piekno kolorow i ksztaltow TLopata

Piękno kolorów i kształtów, fot. T. Łopata


widoki powalaja na kolana TLopata

Widoki powalają na kolana, fot. T. Łopata

 

srebro horyzontu TLopata

Srebro horyzontu, fot. T. Łopata

 

morze usiane gorami TLopata

Morze usiane górami, fot. T. Łopata

 

wysłano z GALAXY Tab active

Powrót
kolorama©2014 Selma Expeditions All Rights Reserved