Menu główne Menu narzędzia

News - Z pokładu: Morze Rossa - Wszystkie

Południowy kraniec Morza Rossa.

2015-02-11
Południowy kraniec Morza Rossa.

10 - 11 luty 2015

Minęliśmy 77 stopień szerokości S. Południowy kraniec Morza Rossa

Ostatnie kilka dni dosyć ciężkie. Pakujemy w paku. Nie na siłowni, ale
efekty pewnie będą podobne. Idziemy na wytrzymałość i siłę jednocześnie.
Przeciskamy się przez zwarty pak. Wachty po 5-6 osób. Nawet kambuz z doskoku
pomaga! Ciężka robota na pokładzie. Na drugim salingu, niemalże pod topem
masztu siedzi na oku minimum jedna, a bywa, że dwie osoby. Na dole w
kokpicie minimum dwie osoby i jeszcze jedna przy koszu dziobowym. Sterówka
też pracuje. UKF-ki nie nadążają z ładowaniem baterii. Bez przerw jesteśmy
wszyscy w kontakcie. Informacje spływają do sternika ze wszystkich stron.
Wachty kończące nie ściągają sztormiaków i czekają na szybkie zrzucanie lub
wciąganie żagli. Wachtujemy nawet po 12 godzin. Chłopaki na salingach
spędzają po 2-3 godziny i zmarznięci są opuszczani na pokład. Pracujemy
wszyscy po równo. Płyniemy do wejścia Zatoki Wielorybów! Uciekamy przed
nadchodzącym załamaniem pogody, bo nie chcemy znaleźć się wśród tych
olbrzymich, ciężkich płyt kry i gór lodowych w czasie silnego rozkołysu
morza. Nasza praca i upór zostają nagrodzone, udaje się nam uciec złej
pogodzie. Co prawda teraz mamy "mordewind", ale to już mała niedogodność.
Uciekliśmy górom lodowym - wchodzimy w luźny pak. Przeciwny wiatr i chwilowe
opady śniegu. Gramy o całą stawkę. Na celu mamy wejście powyżej 78".
Pływanie wśród coraz szerszych torów pozbawionych lodu zakończyło się nagle.
Znowu wpływamy na otwartą przestrzeń Morza Rossa. Przed nami nie więcej niż
70 mil do celu - Zatoki Wielorybów. Płyniemy na żaglach Po południu
postawiliśmy genuę i z prędkością 6-7 węzłów pewnie idziemy do celu.
 
Spotkamy na mijanych krach kilka pingwinów cesarskich i adeli. Na niebie
coraz więcej petreli śnieżnych i skuł. Foki  też zaczynają być coraz
częstszymi gośćmi na krze. Wyraźnie czuć zbliżający się po miesiącu żeglugi
ląd. Obecnie znajdujemy się poza 77". Warunki na podejściu do niedalekiego
lądu - żeglugowo dobre, choć co jakiś czas pada śnieg. Nie jest on dla nas
przeszkodą , a jedynie niedogodnością dla sternika. Na takie przypadki
wymyślono gogle lub dobre okulary! Wachty przebiegają spokojnie, swoim
starym rytmem.

Jeśli przyroda nie postawi następnych barier, już za dzień możemy być u
celu. Prognozy są dobre. Załoga skupiona. Zdajemy sobie sprawę z tego, że
ostatnie dni bywają bardzo trudne, ale bliskość celu nas uskrzydla. Trudy
nas zahartowały i sprawdziły. Czujemy bliskość spełnienia marzeń naszych i
naszych przyjaciół, ale wiemy też, że powrót "z końca świata" będzie równie
ciężki, na niego też przypadnie znaczna część naszej energii i skupienia.
Przemy do przodu i wszelkie utrudnienia wzmacniają naszą determinację.
Jesteśmy w miejscu, o którym marzyliśmy od lat, w fajnym zespole, zdrowi,
najedzeni i pełni dobrych emocji. Cóż nam więcej potrzeba? 
Przemy na przód!

 

Serdeczne pozdrowienia dla Jasia i Agi Obcowskich oraz Jacka Szmatlocha z żoną i ich dziećmi od Jacka.

ekstra pozdrowienia dla Oli Sobczak, Piotra i Agnieszki Kanafów

pozdrawiamy "Stalowego" z Krakowa. Piter dzięki:-)

Krzysiu Konieczny - niestety tu nikt z nas nie zrobi takich zdjęć przyrody jak Ty. Ściskamy Cię serdecznie.

 

Z pędzącej Selmy pozdrawia załoga:

Piotr oraz Jacek, Artur, Damian, Leon, Luby, Wifi, Tomek, Kris, Duszan, i
Krzysiek.

wysłano z GALAXY Tab active

Powrót
kolorama©2014 Selma Expeditions All Rights Reserved